Tusz Maybelline Mega Plush – hit czy shit?

Share on Google+0Share on Facebook0Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0Share on LinkedIn0Share on StumbleUpon0Share on Tumblr0

k17

Marka Maybelline od dawna zaskakuje znaczną ilością dobrych tuszy do rzęs. Według reklam i tym razem nie powinnyśmy być niczym rozczarowane. Ale czy na pewno? Aby to sprawdzić postanowiłam zakupić rzeczony tusz mega plush. Ze względu na niewielką ilość posiadanych przeze mnie rzęs i ich niezadowalającą długość powinien być dla mnie idealny. Oczywiste jest, że reklamy znacznie koloryzują większość produktów, aby wydawały nam się najlepsze na świecie. Dziwi mnie często to, że każdy następny produkt promowany przez danego producenta jest o niebo lepszy od poprzedniego. Ten z kolei właśnie taki miał być w ubiegłym sezonie. Tak naprawdę można mieć wrażenie, że jest to ciągle jeden i ten sam produkt, inaczej nazwany, opakowany i zapowiedziany.

Przejdźmy do konkretnego produktu. Mega plush przyciągnął mnie przede wszystkim swoim zewnętrznym wyglądem. Nie chodzi o kształt, bo jak wiadomo wszystkie tusze z tej serii mają takie samo opakowanie. Chodzi o kolor. Nie jest on do końca jednoznaczny. Na żywo wygląda jak intensywna mięta, która jako barwa także była modna w obecnym sezonie. W oczy rzuca się także amarantowy, błyszczący napis informujący, że to właśnie mega plush. Tłumacząc nazwę mamy do czynienia z ogromnym pluszem, czyli czymś miękkim, miły i delikatnym. Jak się to ma do tuszu? No właśnie jak dla mnie nijak. Aktorka grająca w reklamie po zastosowaniu cudownego mega plushu ma niemalże miliony rzęs uniesionych do samego nieba. Czy tak jest naprawdę? Oczywiście, że nie. Sama konsystencje tuszu przypomina większość poprzednich, które moim zdaniem były mimo wszystko duże lepsze od tej, zdaniem producenta, cudownej nowości. Moje rzęsy nie zostały wydłużone w zadowalający sposób. Co więcej, rozmazują się zarówno na górnych i dolnych powiekach. Każde uniesienie oczu do góry powoduje ciemną plamę. Na pewno tusz ten nie jest dobrym rozwiązaniem na dłuższą imprezę, na której zamiast się bawić będziemy się zastanawiać, czy nie wyglądamy już jak panda. Poddałam tusz mega plush także testowi nocnemu. Po prostu zasnęłam razem z nim. Robiłam tak wiele razy testując poszczególne tusze ( tak na wszelki wypadek, bo nigdy nie wiadomo, w jakiej sytuacji się znajdziemy ;)). O ile poprzednie próby wychodziły raz lepiej, raz gorzej, o tyle w tym przypadku było całkowicie beznadziejnie. Na jednym oku wszystkie rzęsy skleiły się niemalże w jedną całość, a na drugim prawie w całości pokruszyły. To zdecydowanie jeden z większych minusów tego tuszu. Rozczarowała mnie także szczoteczka. Pierwszy raz spotkałam się z tak giętką formą. Sama szczoteczka może nie byłaby aż taka zła, ale przez tą elastyczność pręta, na którym została umieszczona, traci się nad nią kontrolę. Prawdopodobnie chciano, aby można było uzyskać dostęp do większej ilości rzęs, ale moim zdaniem nie tędy droga. Jak dla mnie niepotrzebny bajer, który znacznie utrudnił mi malowanie. Gdyby producent nie kombinował, to mógłby to być całkiem niezły kosmetyk. Sama konsystencja nie różni się prawie niczym od pozostałych produktów Maybelline – poza rozmazywaniem. Nazwanie tego tuszu mianem ,,very black” także jest trochę na wyrost. Jest tak samo czarny jak wszystkie inne produktu. Dodatkowo pod koniec dnia sprawia wrażenie obciążającego, a rzęsy zdają się opadać. Doczepię się również do tego, że niestety nie rozdziela, a wręcz skleja rzęsy. Z pewnością nie dzieje się tak po jednym pomalowaniu, które właściwie jest prawie niewidoczne. Aby rzęsy miały jako taki wygląd, należy nałożyć aż trzy warstwy, co i tak dla mnie nie daje satysfakcjonującego efektu.

No cóż… Czasem to, co wydaje nam się na pierwszy rzut oka doskonałe, często rozczarowuje. Reklamy mamią nas doskonałym i perfekcyjnym makijażem, a później się okazuje, że to zwyczajny photoshop. Mimo wszystko warto testować nowe produkty, bo przecież w końcu trafi się coś, co będzie dla nas właśnie odpowiednie.

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.