Fluid matujący od Lirene (Eris)

Share on Google+0Share on Facebook0Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0Share on LinkedIn0Share on StumbleUpon0Share on Tumblr0

k10

Od pewnego czasu zauważyłam, że moja skóra przestała być doskonała. Świetny żart, prawda? Doskonała skóra jest dostępna tylko w reklamach lub być może zdarza się niektórym osobom i dzieje się to chyba zupełnie przypadkowo. Przechodząc do meritum muszę stwierdzić, że po prostu z biegiem lat moja skóra przestała być najzwyczajniejsza w świecie i stała się skórą mieszaną. Do tej pory nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało, ale może lepiej w to nie wnikać. Faktem było, że skoro już się tak stało, to trzeba było niestety coś z tym zrobić. W jednej z drogerii rzucił mi się w oczy fluid matujący, czyli doskonały na tłustą miejscami twarz. Dlaczego akurat on przyciągnął mój wzrok? To bardzo proste – promocja! Wielkie litery zawsze mają za zadanie skutecznie przyciągnąć klienta. Udało się i tym razem naciągnąć kolejnego naiwniaka; podeszłam. Dla pewności dowiedziałam się od pani tam pracującej, że jest to doskonały kosmetyk w bardzo dobrej cenie. Cóż, rzeczywiście koszt niewielki i zachwalony w tak nadzwyczajny sposób musiał wylądować w koszyku. Teraz już wiem, że pani odpowiedzialna za promocję kosmetyku powiedziała mi po prostu to, co chciałam usłyszeć.

zdjęcia ślubne Częstochowa

Pierwsze wrażenie dotyczące nowego kosmetyku mimo wszystko okazał się bardzo dobre. Przyjemny zapach, niezbyt ciężka konsystencja, czyli wszystko na plus. Niestety, moje oczekiwania różniły się od rzeczywistości. Zaraz po nałożeniu fluid Lirene zaczął wyglądać jak maska. Oznaczało to, że chyba zbyt dużo nałożyłam. Postanowiłam zacząć całą aplikację od początku. Wiem, że brzmi to jakbym co najmniej miała sobie zaaplikować botoks, a to przecież zwyczajny kosmetyk do twarzy. Ponieważ nie kosztował zbyt wiele, nie było mi szkoda ponowić próby. Drugie podejście okazało się znacznie lepsze, ale niestety z matującego efektu niewiele co wyszło. Dodatkowo fluid jakby nie chciał pokryć w całości mojej twarzy. Zaczął się rolować jak farba do malowania ścian na wałku. Szczerze mówiąc, bardzo mnie to zniechęciło. Efektu matującego jako takiego nie było, smugi, niedokładne rozprowadzenie, no po prostu masakra. Mimo wszystko nie lubię marnować rzeczy, za które sama musiałam zapłacić, więc postanowiłam wykończyć całe opakowanie. Przyznam, że nie trwało to zbyt długo. Opakowanie nie odbiega niczym od pozostałych dostępnych w sklepach, a jednak jakby w środku było mniej tej specyficznej substancji. Może wynika to z faktu, że dosyć szybko chciałam się pozbyć tego nieudanego kosmetyku i wyciskałam więcej niż trzeba było. Zapomniałam także dodać, że fluid fatalnie barwi wszelkie ubrania, z którymi ma jakikolwiek kontakt. Na jesień i zimę w związku z tym nie nadaje się zupełnie. Wszelkie golfy i apaszki umazane były kosmetykiem, który dodatkowo ciężko było doprać.

Właściwie jedynym plusem tego kosmetyku do twarzy była jego cena. Bardzo niska, nie przekraczająca 10 złotych, czyli coś na każdą kieszeń. Można tak do tego podejść, ale moim zdaniem jednak wolałabym dołożyć drugie tyle i korzystać z czegoś z przyjemnością. Fluidu tego nie polecam nikomu, ponieważ szczerze nie wiem, dla kogo byłby dobry. Być może właśnie dla tych nielicznych osób, które mają tę doskonałą skórę. Następnym razem nie polecę od razu jak ćma do światła, gdy zobaczę z daleka kosmetyk na promocji. Od momentu zakupienia tamtego nieudanego produktu zastanawiam się dwa razy, zanim skorzystam z jakiejś niesamowitej promocji. Zdążyłam się przekonać, że niska cena bardzo rzadko idzie w parze z jakością.

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.